Posts Tagged mowa niewerbalna
Dywagacje o cierpieniu i empatii
Był sobie pewien biedak, żywił się resztkami z cudzych stołów. Był tak biedny że nie było go nigdy stać aby upiec sobie chleb samemu. Pewnego razu gdy los się do niego uśmiechnął i zdobył trochę pieniędzy postanowił że dziś będzie ten szczęśliwy dzień. Pożyczył wszystko co potrzebne wyrobił z mąki ciasto i rozpalił ogień. Tak mu było spieszno że po wyrobieniu nie odstawił go do wyrośnięcia i chodź chleb się upiekł po kliku kęsach smakował jeszcze gorzej niż resztki ze stołu które biedak zwykł jeść na co dzień. Nastał wielki żal gdy zrozumiał że zmarnował swoją szansę. Mąki nie miał już więcej a w rękach pozostał tylko gumowaty zakalec. Biedak nie wierzy że los da mu drugą szansę, nie będzie więc już o nią zabiegał …
Pewnego razu pewien kucharz przygotowywał dziczyznę na urodziny swojego pana. To miało być główne danie które zachwyci wszystkich gości i będzie punktem kulminacyjnym średniowiecznej uczty na zamku. Dwa dni wcześniej namoczył mięso, na noc wcześniej nafaszerował. Wreszcie w dzień 40stych urodzin władcy, zaszył, nasmarował oliwą i nabił na rożen. Co chwila spoglądał lecz gdy pieczeń była już gotowa okazało się że do rozniesienia jej po stołach pozostało jeszcze dużo czasu. Aby nie wystygła zbyt szybko postanowił pozostawić ja w piecu jeszcze chwilę. W kuchennym zamieszaniu chwila stałą się godziną a podsycany kapiącym tłuszczem ogień zwęglił danie dnia. Gdy służba powróciła po pieczeń tragedia ujawniła się. Jeden niefortunny błąd przykrył wszystkie poprzednie zasługi kucharza. Naraził jego pana na wstyd przed zaproszonymi znamienitymi gośćmi. Nie wiadomo jak pan postąpi z nim za jego uczynek …
Pytanko który bardziej cierpiał?
Ten którego zabił brak praktyki czy ten którego zabiła rutyna?
Ten którego zabił pośpiech w działaniu czy ten którego zabiła powolność?
Ten któremu nie wyszło coś co robił tylko dla siebie czy ten któremu nie wyszło coś co robił dla innych?
Ten który przywykł do niedoli i cierpienia czy ten którego szczęśliwe życie nagle się zawaliło?
Jak wiele czynników wpływa na level of suffering, poziom indywidualnie odczuwanego cierpienia. Czasem wydaje nam się że empatia pozwala nam przewidzieć w jakim stopniu dane uczucie wystąpiło u drugiej jednostki ludzkiej. Jednak nie bądźmy do cholery zbyt pewnie siebie co do innych, skoro samych siebie dobrze nie znamy;P. Dla jednych gdy spotyka ich coś złego, ot na przykład skręcą kostkę to jest to tragedia bo przepadnie im w-f albo trening ze znajomymi. Co mają powiedzieć ludzie którzy po wypadku do końca życia nie wstaną z wózka, i z kolei co maja powiedzieć ludzie którzy od urodzenia są na wózku, bieganie, chodzenie i egzystowanie w społeczeństwie na normalnych warunkach od zawsze było dla nich sferą snów i marzeń. Empatia “przed” pomaga mi przewidywać uczucia ale tylko ich nazwy. Empatia “po” jest umiejętnością stosowaną po fakcie dokonanym, gdy uczucie pojawi się już u danej osoby. Gdy odbieram i analizuję mowę niewerbalna i werbalną jednostki. W sytuacjach krytycznych polecałbym kategorycznie skupić się na empatii “po”, jeśli mamy oczywiście wtedy na nią czas:P bo katastrofa nie ma nic wspólnego ze strategią, no chyba że chcemy wyłudzić kasę z ubezpieczalni ;PPP
Kolejny eksperyment
Dawno nic nie pisałem w tematach społecznych eksperymentów. Ostatnio wpadło mi do głowy sprawdzić reakcje społeczne w następującej sytuacji. Siedzę w zatłoczonej skm-ce i czytam książkę:
sytuacja A: skrypt politechniczny naszpikowany wykresami i zapisem matematycznym
sytuacja B: pokaźne dzieło o psychologii społecznej
Wybierając miejsce specjalnie nie rozglądam się. Wchodząc trzymam książkę w ręku tak by wzbudzić focus ale jednocześnie tak by nie było widać okładki. Chcem wzbudzić wstępną ciekawość. Wybieram jedynie miejsca na widoku i w pobliżu ludzi. Podręcznik znów otwieram pamiętając aby nie było widać okładki. Staram się by wyraźnie widać było jedynie treść strony na której aktualnie się znajduję. Ludzie zazwyczaj dyskretnie spoglądają co z takim zapałem czytam. Dyskrecja jednak wychodzi większości bardzo słabo tak słabo że nawet nie muszę odrywać oczu od książki by zauważyć tych co niby mimo woli, chwilowo lub ciągle spoglądają na otwartą stronę. Gdy starannie udaję
że jestem pochłonięty czytaniem ludziom wydaje się że jest tak naprawdę. Kompletnie nie spodziewają się że biorą udział w eksperymencie dlatego właśnie uznaję go za wiarygodny. Co ciekawe bardziej obawiają się reakcji innych niczym nie zajętych podróżnych na ich gapienie się w to co czytam. Nie czują się skrępowani tym że ja ich spostrzegę ponieważ uznają to za prawie niemożliwe dostrzegając jak bardzo pochłonięty jestem czynnością czytania. Dwie trasy na uczelnię ćwiczyłem stworzenie takich warunków aż wreszcie uznałem je za prawie labolatoryjne;) Otwarta postawa, wzrok skupiony na treści, wędrujące “w rytm linijek oczy”, od czasu do czasu przewracam strony, czasem przewracam kartki wstecz. Delikatnie przytrzymuję książkę drugą ręką dodatkowo skupiając wzrok obserwatorów. Mina pogodnie zaciekawiona
nawet nie wiedziałem wcześniej że potrafię taką oddać;P Od czasu do czasu gest niewerbalne sugrujące ocenę treści, skupienie, chęć zapamiętania, odtwarzania z pamięci itp towarzyszące. Staram się sprawiać wrażenie osoby chwilowo egzystującej w innym świecie.
Niestety wniosek z eksperymentu jest smutny. Stanowcza większość kobiet i mężczyzn do około 25 roku życia zdaje się być uprzedzonymi do mojej osoby w sytuacji A (gdy czytam skrypt politechniczny naszpikowany wykresami i zapisem matematycznym). Jednak prawie 100% kobiet w wieku powyżej około 25 patrzy przychylnie, z zaciekawieniem, zainteresowaniem na przedstawione treści lub jednocześnie na ich czytelnika czyli mnie:) Młodsi respondenci zdają się od razu utożsamiać treść z osobą zarówno w sytuacji A jak i B. Sprawiając wrażenie osoby nieobecnej, chwilowo egzystującej “w innym świecie” a zachowując jednocześnie zdolność do dyskretnej oceny otoczenia można przeprowadzić wiele ciekawych eksperymentów społecznych.
UWAGI:
pominięte zakłócenia:
- w eksperymencie wykorzystano różne strony skryptu politechnicznego o różnym zagęszczeniu wykresów, tekstu oraz zapisu matematycznego jednak z zachowanie czytelności treści.
- tytuły rozdziałów dzieła o psychologii społecznej są widoczne na brzegach stron, również ulegały zmianom.
- zagęszcznie ludzi w przedziale było zmienne.
- układ siedzeń był zmienny (również zmodernizowane składy skm).
- w kilku przypadkach czytałem na stojąco.
- w kilku przypadkach książkę wyciągnąłem z plecaka dopiero po zajęciu miejsca.
- w kliku przypadkach zdarzyło mi się nawiązać kontakt wzrokowy z badaną w eksperymencie osóbą zanim zacząłem czytać, co przyznaję mogło mieć wpływ na obiektywizm mojej oceny oraz na wiarygodność zachowania tej osoby.
- w kilku przypadkach miałem jednocześnie słuchawki na uszach.
- zagęszcznie płci ulegało zmianie
- pory dnia ulegały zmianie
- moje zaangażowanie jak i zdolność do oceny rzeczywistości nie były jednakowe
- układ ciała oraz elementy wyglądu zewnętrznego ulegały nieznacznym zmianom
Czas trwania: 4 dni
Ilość przejazdów: 8
Przybliżona ilość badanych: 50
Przybliżona ilość badań odrzuconych ze względu na wątpliwości: 10
Większość badanych stanowiły kobiety
Czas próbkowania: prawie natychmiastowy, za wiarygodne uznałem pierwsze wrażenie jakie wywarły prezentowane moją osobą treści.
Wnioski:
Szczerze przyznam: oczekiwałem że zostanę odebrany tak samo lub nawet lepiej w sytuacji A niż w sytuacji B wśród młodszej grupy wiekowej. Wyniki eksperymentu uzasadnić mogę powszechnie panującym w społeczeństwie uprzedzeniem do nauk ścisłych wynikającym z przykrych doświadczeń pochodzących z niezbyt odległej przeszłości lub teraźniejszości u tej grupy badanych. Wsród starszej grupy przykrość tych doświadczeń zdaje się ustępować na wadze innym czynnikom lub maleć wśród ich liczebności i indywidualności. W rzeczywistości to młodzi ludzie zdają się ulegać stereotypom, uogólnieniom i uprzedzeniom w przypadku pierwszego wrażenia zarówno tym pozytywnym jak i negatywnym wymiarze. Torząc im warunki w których czują sie bezpiecznie i pewnie czynią to wystarczająco jawnie aby pasmo odbioru niewerbalnego mogło stać sie przedmiotem do oceny.
Ciekawe przypadki:)
W sytuacji A dziewczyna z przeciwka po przyglądnięciu się mojemu skryptowi wyciąga zeszyt i zaczyna pisać z zawrotną prędkości jakieś nauczone z tablic całki. Nie wytrzymałem ze śmiechu spaliłem eksperyment i sam patrzyłem w jej zeszyt czy nie robi błędów;D
W sytuacji B dziewczyna z siedzenia obok (w nowym składzie skm) przysuwa się coraz bliżej i czyta ze mną ostatnią kartkę rozdziału “Uprzedzenia”. Gdy przewracam stronę nagle wielkimi literami ukazuje się tytuł kolejnego rozdziału “Sympatia, miłość i wrażliwość interpersonalna”. Rękawiczka upadła jej z wrażenia z kolan na podłogę a jak się spojrzałem odruchowo w jej stronę to takiego buraka strzeliła że zapomniała się po nią schylić. No to jej ją podniosłem+smile i powrót do książki:D
Sytuacja A wsiada starsza pani z jakimś kobiecym czasopismem, myślę sobie o cholera konkurencja nie do przebicia:/. Wszyscy faceci na to czasopismo bo tam jakaś babka na okładce (i tam sobie pewnie myślą coś szowinistyczno seksistowskiego), babki też (pewnie coś związanego z modą, lub że też muszą sobi jakąs tego typu prasą sprawić bo jak ona może to czemu tymbardziej ja nie mogę sobie pozwolić na trochę relaksu …) . A ta starsza Pani nagle chowa gazetę ogarnia wzrokiem cały przedział wszyscy wzrok w dół :DDD i w połowie z nagłą sympatią zatrzymuje sie na moim politechnicznym skryptcie który kartkuję w rękach. Ale im miny zrzedły :DDD.
