Archive for Listopad, 2008
Cos napisać…
tak bardzo bym chciał … od ostatniego postu uciekło mi tyle myśli, tyle wniosków, tyle czasu i nic już nie wróci. Czasem marzę aby mieć dyktafon do nagrywania myśli … pamięć jest ulotną nigdy więcej pomiędzy neuronami nie wzbudzi się to samo napicie, nie popłynie ten sam prąd …
wciąż trzeba gonić za szarą codziennością … tak bardzo cenię wszystkie barwy tylko co po nich skoro nie mogę ich opowiedzieć, odtworzyć by znów czerpać z nich syntetyczną radość – teraz jedynie taką potrafię przyswoić.
Freedom
Komuś czas zabrano
Wir szczęścia ominął ich domy
Ty pokochaj ich dusze
Ty zaś czcij ich pamięć
Bo przeznaczenie wzrośnie
Na ziemi krwią ich podpisaną dla nas
Godnością związali dla nas śmierć i życie
Szerząc w tłumy nadzieję i wiarę
Dając świadomość, pewność, tożsamość
To o nich myślę gdy w powietrza zapachu
przemijają pory roku
Doceniam wolność nurtem wody
Uśmiecham się gdy horyzont przewyższa me zmysły
Bo to cały spadek cenniejszego nie znam
W nim ścigam pęd wiatru, w nim zbuduję dom
Za przeznaczeniem
Dziś unosi się tam łuna złota i dymu
w powietrzu wisi woń topionej parafiny
Za kilka godzin dusze zaczną wplatać szept w mój sen
wreszcie nadejdzie okazja by ją dosięgnąć
by zapytać w jej święto czy warto…
przyspieszyć schyłek czasu by go zniszczyć
bezpowrotnie oddać świat aby ktoś go poznał
w szczęściu krwi ludzkiej kroplę próbować doświadczyć
wreszcie czy na szczyptę woli liczyć by wyrzekła upragnione …
Nie! nie dowiem się czy sąd uzna moje usprawiedliwienie
Dumne sumienie zabolało brakiem odpowiedzi
mową pytania wyrazić nie zdołam…

