Archive for Sierpień, 2008

Troszkę podbudować ego …

Od jakiegoś czasu mój skromny blog ma wysoki Page Rank:) Otóż tak to miedzy innymi dzięki Wam drodzy czytelnicy:) Dla porównania aktualnie popularny serwis społecznosciowy NK ma PR6 a najpoczytniejszy blog w Polsce równidż ma PR4 :) choć w porównaniu do tej witryny dziennie odwiedza go kilka tysiecy  uzytkowników ;]
Aktualny PageRank strony kantorek.net dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO

Page Rank jest miarą wagi strony opracowaną i cały czas udoskonalaną przez zespół google. Jesli ktoś chce sie dowiedzieć wiecej zapraszam pod powyższy link.

W statystykach średnio odnotowuję 12 unikalnych wejść dzienie :) czasem dużo węcej czasem dużo mniej, zależy od dnia tygodnia. Najbardziej cieszę się z wejść typu “return” czyli zanotowanych jako powtórne. Są ludzie którym zdarza się znów odwiedzić kantorek, tak po prostu przyjść po więcej z jakiejś potrzeby. To naprawdę bardzo motywujące:)

W drugiej kolejności cieszę się z wejść typu “no referrer” czyli tzw. bezpośrednich, inaczej bez strony odsyłającej w nagłówku. To również motywujące jak widzisz gdy przychodzi ktoś kto usłyszał gdzieś tam… , ktoś znajomy, ktoś kto wie kim jestem, kto mnie zna, kto może pełniej zrozumie, będzie bliżej autorskiej interpretacji choć nie jest to wcale aż tak ważne.

Wiele radości przynoszą również wejścia z refererrer typu “search engine”, czyli wejścia przychodzące od wyszukiwarek. Daje mi to duża motywację do tagowania tekstów oraz doboru popularnej tematyki publikacji.

Wejścia z serwisów społecznościowych czy zaprzyjaźnionych witryn są dopełnieniem całości generowanego ruchu, również bardzo cenne zachęcają do utrzymania domeny i kontynuacji całego projektu :)

Jeśli chodzi o sam witryne to szablon i skrypt WordPress dostosowałem do swoich potrzeb i najnowszych standardów pod wzgledem ergonomicznym. Nawigacja juz jest full AJAX:) a nad validacja jeszcze pracuje ale wszystko w swoim czasie i na dorbej drodze :)

Pozdrawiam gorąco wszystkich czytelników i dziękuję za motywację jaką mi dostarczacie :)

, , , ,

No Comments


Sen na pustyni

Kamienista pustynia słonce zachodzi dookoła gra światłocienia. Czuję że dotarliśmy do celu podróży.

Wielki Kanion

Wielki Kanion Krawędź

Jestem z jakąś ekipą. Znam ich tylko we śnie, rano nie pamiętałem żadnej twarzy. Niecałe dziesięć osób. Wpadamy na pomysł żeby “zajrzeć do środka”. Stoję bardzo blisko dziewczyny na wózku inwalidzkim. Coś mi mówi że nie mogę jej zostawić żeby patrzyła jak my podziwiamy widok którego ona nie może sama zobaczyć. Nie wiem: grzeczność, empatia, coś więcej …

Reszta ekipy decyduje się podejść do krawędzi i popatrzeć w dół. Doświadczyć tego potężnego wrażenia. Wołają mnie żebym poszedł z nimi. Tuż przy krawędzi kładą się na ziemi i przysuwają żeby spojrzeć w otchłań krateru…

Tu dygresja. Jakiś czas temu nauczyłem się kontrolować swoje sny. Więc i teraz przystępuję do ataku ale jakoś z tym snem nie mogę! nie mogę wpaść na to by wziąć ją na ręce zanieść tam i zawiesić w powietrzu, czy też położyć się obok niej i podziwiać. Nie mogę przejąć tego snu a co dopiero wymyślić jak go prawidłowo pokierować. Tracę nad nim kontrolę zupełnie jak pilot nad samolotem podczas burzy gdy natrafi jakieś straszliwe turbulencje. Koniec dygresji

Wielki Kanion Wnętrze

Straciłem dźwięki ze snu. Widok zamienił się na ujęcie z dystansu. Stoję obok niej siedzącej na wózku. Nie słyszę jej głosu, nie słyszę też już leżących przy krawędzi. Słyszę w myślach jak do mnie mówi.
-Idź tam i popatrz za mnie. Potem opowiesz mi co widziałeś.
Jestem pewien że to ona do mnie mówi, to nie wyobraźnia lecz telepatia.
Gdy dociera do mnie wszystko nagle narasta we mnie jakieś nowe straszliwe uczucie którego nie umiem nazwać. Połączenie gniewu, rozpaczy, cierpienia i bezradności. To najgorsze zło jakie znam, w czystej duchowej formie tak silne że prawie materialne. Czuję że wyrywa się ze mnie i ryje pustynie chyba do samego piekła.

Nie kieruję tych emocji przeciw ludziom przy krawędzi, przeciw dziewczynie, czy przeciw losowi. Żeby je na chwilę choć wyrzucić kieruję je przeciw sobie. One powracają z otchłani wchodzą we mnie i znów wychodzą spotęgowanie jeszcze bardziej. Straszliwe uczucie gdy stajesz się elementem jakiejś potwornej pętli i tylko koniec snu potrafi Cię z niej wyrwać.

Nie obudziłem się nagle,  co jest raczej dziwne. Chyba przejąłem ten sen gdy on sie poprostu skończył. Przejście gwałtownie beta i od razu delta. No a rano obudziłem się na REM bo inaczej tego wpisu by pewnie nie było…

, ,

2 Comments


Już dawno chciałem napisać o cudach

Tak temat brzmi bardzo abstrakcyjnie. Cuda trzeba sklasyfikować indywidualnie. W zależności czy wiążemy je z religią którą wyznajemy, ze szczęściem lub prawdopodobieństwem, czy ze zjawiskami których nie potrafimy sobie racjonalnie wytłumaczyć… Ciężko mi zdecydować się na którykolwiek z podziałów… zatem niech będą cuda na spektakularne, takie których nie potrafią wytłumaczyć setki naukowców i cuda osobiste, czyli takie których wytłumaczenie nie chciałbym wcale usłyszeć, bo to moje cuda i w nie wierzę!
Otóż tak mam swoje małe prywatne “cuda” :) jak pewnie każdy…
Nie będę dawał żadnych wylewnych świadectw:P nie liczcie na to bo to prywatne sprawy.
Opiszę za to cudowność tych zdarzeń:)
Najprostsze, najpiękniejsze. Załóżmy że jadę skmką. Przychodzi mi do głowy pewne zdarzenie.
Myślę: -Jak to się teraz stanie to … ! :) Pewnie też czasem głupoty w tym stylu Wam przychodzą :D
Nadmienię że ten pomysł przyszedł mi wtedy do głowy po raz pierwszy życiu!
Wyglądam przez okno i nie zgadniecie:P stało się właśnie to o czym pomyślałem!
Gdy teraz szacuję prawdopodobieństwo to było jakieś 1:100 zakładając że wszystkie zdarzenia sprzyjające zajdą. I czy to nie jest cud?! Miałem jeszcze potem okazje sobie tego zażyczyć no ba… :) ale już nigdy tego nie zrobiłem w tych okolicznościach (SKMka), taki poczułem szacunek. Za to w innych okolicznościach kilka miesięcy później gdy zaczynałem wątpić, i gdy dodam prawdopodobieństwo było co najmniej dwókrotnie mniejsze niż za pierwszym razem powtórzyłem to i znów się wydarzyło! Teraz już boję się sobie tego życzyć bo kiedyś dostanę zawału a ludzie dookoła nie będą nawet wiedzieć dlaczego :D
Kolejny o wiele starszy cud jaki pamiętam. Zrzuciłem zegar ze ściany. Taki z wahadłem… , był tak ogromny jak ja byłem mały gdy to zrobiłem;) Spadł narobił hałasu ściany obudowy się rozpadły, wahadło leżało przekrzywione na ścianie a ja zobaczyłem mechanizm, zawsze byłem ciekawy jak wyglądał:DDD No ale wracając do tematu wtedy to był dramat! Jak każde małe dziecko bałem się że mi się oberwie, tym bardziej ze to pamiątka rodzinna. Pobiegłem do pokoju i zacząłem sobie wmawiać że to nieprawda, podchodziłem do korytarza, zatrzymywałem się przy kuchni i kazałem sobie słyszeć że on tam jeszcze tyka i że nic się nie stało. Potem się jeszcze modliłem… Ogólnie to umierałem z rozpaczy pamiętam do dziś… Wreszcie słyszę rodzice wrócili. Wchodzą do domu przechodzą do kuchni, ja milczę nic nie mowie twarz czerwona od płaczu i stresu wchodzę z nimi do kuchni…
a zegar na miejscu!, wahadło rytmicznie odbija światło żarówki ciesząc oczy, mechanizm równo tyka, obudowa nienaruszona… Dziś już nie wiem, może wszystko sobie wymyśliłem, ale to było tak realistyczne …
Jak byłem mały to bardzo dużo chodziłem po drzewach i potrafiłem wleźć wszędzie choćby na samych rękach. Grubością gałęzi też się nie przejmowałem zbytnio:] do czasu jak spadałem 2-3 metry zaczepiłem się o gałąź w trakcie lotu i podrapałem do krwi… zresztą to mało powiedziane do krwi bo ta została na liściach wyżej:DDD No ale zmierzając do meritum jak wisiałem na tej gałęzi po przeleceniu 2-3m to jeszcze z dobre 10m było do ziemi i raczej bym dalej nie przeżył.
Gdyby bardziej poruszyć pamięć, zapisywać wszystko, każdy z nas by coś odnalazł, coś wzbudzającego potężne, realne emocje, coś co dodaje adrenaliny szybciej niż zastrzyk, coś co sprawia że pot skrapla się na czole zanim zdążymy się poruszyć …
Cuda nie muszą być indywidualnym doświadczeniem. Często są z nami podczas ich doświadczania inni ludzie jako towarzysze lub jako “cudotwórcy” :) często okazanie pomocy dla drugiego człowieka w trudnej dla niego sytuacji staje się dla tej drugiej osoby cudem. Nigdy nie wiemy do końca jak bardzo komuś pomogliśmy, bo nie wiemy jak bardzo tej pomocy potrzebował, on sam często tego nie umie zdefiniować.
Cuda spektakularne, masowe odgrywają w naszym życiu równie znaczącą role. Dla przykładu cud objawienia (religijny). Biorąc po uwagę jak wielką role odgrywa w życiu wiernych aż boję się myśleć jak wielka odgrywać musi w życiu wizjonera, wizjonerki. Świadkowie oglądają ekstazę na własne oczy, dookoła obecny świat nauki złamuje ręce z szacunkiem i w pokorze dla obserwowanego zjawiska. Wielkie, wręcz historyczne wydarzenie, ogromne emocje dla wszystkich zgromadzonych i dla wszystkich którzy usłyszą i uwierzą w relacje … może nadejdą refleksje …
Pod wpływem emocji często zapominamy o sensie cudów! Nic nadprzyrodzonego, paranormalnego, niezwykłego nie dzieje się po to żeby było o czym pisać w gazetach, czy żeby był powód by nie spać po nocach… Nagłe przywrócenie nieuleczalnie ślepemu wzroku, głuchemu słuchu, sparaliżowanemu czucia czy władzy nad kończynami nie jest tu najważniejsze! Najważniejsze jest to aby przez to wydarzenie umocnić wiarę.
A może po takim wydarzeniu w ramach rewanżu za nie trzeba sobie postawić jakiś cudowny cel…

, , , , ,

No Comments


Czy mężczyźni krzywdzą kobiety zbytnio przywiązując je do siebie?

Udowodnię że nie … Na początku napiszę kilka tez.
Kobiety w pewnym sensie same się przywiązują, tracą odrobinę swojej niezależności na rzecz partnera, czasem z potrzeby pokazania że partner jest im potrzebny, czasem z wygody np podwożenie do pracy, trzepanie dywanu etc. Odzyskanie tej niezależności niby banalne może sprawiać wiele problemów gdyż czynność z nią związana ściśle zapisana jest w mózgu na haku o imieniu partner i pewnie pozostanie tam do końca życia. Poruszenie takiej kostki domina uruchomi lawinę kolejnych myśli negatywnych bądź pozytywnych w zależności od życiowej sytuacji w jakiej przedmiot rozważań się znajduje.
Większość kobiet chce uchodzić za niezależne i choć są takie które nie przeczą sprawdzonemu modelowi rodziny to jeśli będzie potrzeba stopniując: pójdą do pracy, wkręca żarówkę czy zabiją pająka. Jednak tylko jeśli będzie trzeba! Chciałyby żeby były to sytuacje krótkoterminowe, czy jednorazowe, a najlepiej żeby wcale ich nie było…
Mężczyzna to nałóg, raz się uzależnisz przegrałaś:D No i w tym jest trochę prawdy tym bardziej że kobiecie raz nabyty nałóg zazwyczaj towarzyszy do końca życia. Mamy wolną wole i jako ludzie uzależniamy się od czego nam sie podoba. To nasz wybór wiec wybierajmy mądrze:) Np taka kofeina :DDD rzucam ja już ponad tydzień dzień w dzień chodzę śpiący ale jaka satysfakcja gdy odmawiam sobie coli kawy i wszelakich energy drinków. Z drugiej strony po co było zaczynać to pić? Człowiek był głupi jest głupi i będzie głupi każdy na swój sposób :D
I tak rzucenie kofeiny to nie żadna krzywda gorzej z (po)rzuceniem drugiego człowieka. Trzeba uważać od czego się uzależniamy, a nie zapobiegać uzależnieniu. Ono i tak prędzej czy później nastąpi gdy będziemy się w jego sferach babrać i rozsmakowywać.

No Comments



SetPageWidth