czerwca04
Jak zwykle na granicy snu i jawy lecz tym razem inaczej…
Zadając pytanie o sens, unikasz osobistej odpowiedzi
Antylagorytmem desperacko skanujesz otaczającą Cię rzeczywistość
Wynajdujesz lawiny problemów, wdrażasz Twoje rozwiązania
Zwolnij by…
Spojrzeć w rozbiegane tafle studni zawstydzone prawda,
wykorzystaj jeden promyk który je oświetla
Dostrzec alchemię srebra w złoto pod wpływem rozwagi,
szukaj wszystkiego co obudzi rytm
Obserwować siebie, gwiazdy, wschody i zachody słońca
powiąż upadek liścia i grzmot burzy
Ogarnąć wszystkie rzeki ciała kryjące duszę co każe im płynąć,
wydobądź z szumu zew żalu nad Twoją biernością
Zniszczyć i porzucić gdy Cię uzależni,
przeznaczeniem sprawisz że powróci w cudach.
Komentuj














Leave a reply