Się normalnie od miesiąca coś pop…. delikatnie mówiąc :D Wszędzie dookoła dziewczyny “gustują” w czerwonych płaszczach. I niby nic sie nie dzieje tylko ostatnio na “moim” wydziale WOiO na PG… Wsiadam jak zwykle zabiegany do windy a w oczy razi mnie aż od tej czerwieni wrednej. Odwracam sie w lewo czerwona w prawo czerwona, patrze do tylu co tam mi na kark dyszy i tez czerwona. Gorzej zjeżdżam z nimi piętro niżej winda się zatrzymuje i wsiada nie zgadniecie kto! tez czerwona już 4a na 2 metrach kwadratowych! I tak jadę z nimi z 7ego na parter i tylko sie boje bo dźwigi u nas zawodne, a dziewczyny po rozmowie sądząc bystrością ponad zarządzanie nie grzeszą. Po środku “we windzie” jak rodzynek byście pomyśleli:P a gdzie tam!? raczej sie czuje jak popsuty kompas bo w każda stronę gdzie nie spojrzysz to czerwień północy. Prawie jak Jerzy Sthur z Olgierdem Łukaszewiczem w Seksmisji w podobnych realiach koszmar i tragedia :DDD A dziś rano już się dokumentnie wnerwiłem tym kolorem, dlatego piszę tego posta …
Jak zobaczyłem pierwsza na SKM na dzielni postanowiłem zacząć liczyć … teraz jak to pisze jest prawie 13.00 wróciłem na oknach do domu. Rano wyjechałem jak zwykle spóźniony o 8.30 czyli razem 4,5 godziny gdzie większość czasu i tak siedziałem na zajęciach.. wiec od 8.30 naliczyłem 36 właścicielek czerwonych płaszczyków w przedziale wieku do 30 roku życia. Wykluczyłem posiadaczki krótkich czerwonych kurtek których tez trochę spotkałem. W chwili obserwacji 10 z 36 dziewczyn paliło. I oczywiście reszta ubioru na czarno.
Jakby ktoś żył w jakimś pięknym zakątku Polski i nie wiedział o czym ja tu piszę to tu jest link :)
No ale do sedna zmierzając jak sie dzisiaj już tak rozglądałem to widziałem oczywiście oprócz czerwonej natrętnej tandety dużo innych kombinacji z płaszczykami bo to chyba takie wiosenne dla kobiet ble ble ble… Patrze babeczka biały płaszczyk i czerwony szalik. Cholera orginalnie jest? Jest! Modnie jest? Jest! Wyrożnia sie? Wyróznia! Jak wypada w zestawieniu z innymi? Pozytywnie! Powala konkurence? Powala! W dodatku zimno było i wiatr choć słonko świeci sam żałowałem ze szalika nie mam … ! Czyli sie da i wcale nie trzeba wnerwiać innych przechodniów, rozpraszać kierowców, poprostu nadmiernie prowokować bo ten kolor w większości odcieni to ku… jest nie ukrywajmy. Nie wiem jak do tak ubranej dziewczyny zagadać? No chyba tylko tak: “A obsługujesz przypadkiem karty płatnicze?” Gdybym miał przekoloryzować to bym sie zapytał co taki czerwony płaszczyk sobą reprezentuje jak sie tak dobrze zastanowić?
Komentuj
wśród wykładowców też nie ?
Może trochę uogólniłem, ale z autopsji widziałem takie przypadki (również dziewczyny które już zakończyły studia za pomocą swoich walorów fizycznych, pracują w różnych miejscach i często trzeba użerać się z ich świadomością ogromnej wiedzy jaką niestety przyswoili za nie ich koledzy ze studiów), a mnie osobiście takie sytuację irytują bardzo… Tak samo jak nadmiernie przechwalający się faceci
Odpowiedz dla KrzysiekA co do koloru, jeśli ubrany dla urozmaicenia jak najbardziej za ;)
Czytając ten post jako wielbicielka czerwieni od najwcześniejszych lat dziecinnych i nosicielka tejże barwy poczułam się poniekąd dotknięta generalizowaniem, że czerwień - najogólniej mówiąc - to zło i przejaw “blondyństwa” (tudzież innych mniej cenzuralnych określeń).
Ale poza osobistymi upodobaniami kolorystycznymi - osobiście zwalczam szarości i czernie, jako odzwierciedlenie nijakości i wtapiania się w tłum - racz wziąć Autorze Blogu pod uwagę, że kwestia ubioru mas zależna jest także od producentów odzieży, którzy w każdym sezonie kierują się wyborem jednego dominującego koloru. Najogólniej mówiąc: w sezonie czerwieni fioletu nie nabędziesz etc. Częstotliwość napotykania czerwonych płaszczyków i innych elementów odzeży - w tym wypadku wierzchniej - wiąże się więc z kwestiami finansowymi i trendami “mody”.
Natomiast samców przekonanych m .in. o ich wkładzie w wykształcenie osób płci przeciwnej (gustujących w kolorze-bohaterze postu) zapraszam np. na wydział filologiczny, gdzie mężczyzny nie uświadczą, za to czerwieni a także wielu ciekawych kombinacji kolorystycznych wprost przeciwnie (jak również i ninezłych wyników w nauce;).
Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej pogody i otwartości na gusta i guściki innych :)
Odpowiedz dla AnuśkaNa swoje usprawiedliwienie dodam że ten post był pisany pod wpływem silnych emocji i trochę innych przekonań które z czasem ewoluowały w stwierdzenie: “a niech się ubierają jak chcą” Po namyśle dodam że jeśli dziewczyna będzie chciała się dowiedzieć jaka mi się podoba to sama się zapyta. Wiem że mówicie takie rzeczy jak się Was bliżej pozna:)
Czy to jest sugestia że niby na filologi facetom jest łatwiej bo jest ich mniej? albo że maja jakiś wpływ na wykładowców bo kadra to kobiety?
Przekonany jestem tylko tego co da się wiernie opisać za pomocą modelu matematycznego. Wpływu na kobiety nie da się opisać nawet słowami:)
Przyznam się że cienko bym skończył na takich studiach. Po pierwszym dniu bym się zauroczył, po kilku miesiącach zakochał. A po sesji poprawkowej wyleciałbym z obu uczelni. Ja bym wtedy 2 stron książki nie przeczytał w skupieniu a u Was przecież się czyta na kilogramy:P Nie kuś żebym tam zaniósł papiery jak chcesz mnie mieć na sumieniu;P Chwilkę pozwiedzać Uniwerek czasem mi się zdarza:)
Odpowiedz dla adminWitam. Trafiwszy ponownie na ten blog nie mogę nie pokusić się o skomentowanie odpowiedzi Autora:)
Facetów na filologii jest faktycznie mniej, ba, można powiedzieć, że to gatunek na wymarciu i pod ścisłą ochroną;)
W swojej odpowiedzi miałam na myśli to, że panowie na tymże akurat wydziale nie brylują w nauce, wrzęcz przeciwnie i to - często - “kolorowe” kobitki osiągają najwyższe noty:) A co do kadry, to kobiet i mężczyzn jest po równo;p
Myslę, że dałbyś radę, skoro mizerne resztki płci przeciwnej jakoś się przez lata utrzymują.
A z kolei studenci (uścislając studentki) uniwerku bywają na polibudzie - w końcu jesli nie na wydziale, to gdzieś muszą swe oczy nacieszyć;) (ale to tak w tajemnicy;p)
Niech Ci Autorze będzie: zrehabilitowałeś się!
Odpowiedz dla AnuśkaWczoraj oglądałem program na Discovery właśnie dotyczący czerwonego ubioru. Puenta byłą taka, że osoby ubrane na czerwono są bardziej widoczne i odnoszą częściej sukcesy (kolor kojarzy się z ciepłem, zaufaniem no i nie sposób go nie zauważyć). Czyżby był to kolejny sposób (zaraz po kręceniu tyłkiem przed kolegami z wydziału w celu napisania sprawka ) na zdobycie wykształcenia za pomocą sprytu ? A potem powiedz takiej, że nic nie umie jak skończy te studia to się wielce oburzy, w końcu wykrztałcenie które posiada to efekt jej ciężkiej i samodzielnej pracy i nigdy w życiu nie potrzebowała pomocy żadnego samca ;)
Odpowiedz dla Krzysiek