Udowodnię że nie … Na początku napiszę kilka tez.
Kobiety w pewnym sensie same się przywiązują, tracą odrobinę swojej niezależności na rzecz partnera, czasem z potrzeby pokazania że partner jest im potrzebny, czasem z wygody np podwożenie do pracy, trzepanie dywanu etc. Odzyskanie tej niezależności niby banalne może sprawiać wiele problemów gdyż czynność z nią związana ściśle zapisana jest w mózgu na haku o imieniu partner i pewnie pozostanie tam do końca życia. Poruszenie takiej kostki domina uruchomi lawinę kolejnych myśli negatywnych bądź pozytywnych w zależności od życiowej sytuacji w jakiej przedmiot rozważań się znajduje.
Większość kobiet chce uchodzić za niezależne i choć są takie które nie przeczą sprawdzonemu modelowi rodziny to jeśli będzie potrzeba stopniując: pójdą do pracy, wkręca żarówkę czy zabiją pająka. Jednak tylko jeśli będzie trzeba! Chciałyby żeby były to sytuacje krótkoterminowe, czy jednorazowe, a najlepiej żeby wcale ich nie było…
Mężczyzna to nałóg, raz się uzależnisz przegrałaś:D No i w tym jest trochę prawdy tym bardziej że kobiecie raz nabyty nałóg zazwyczaj towarzyszy do końca życia. Mamy wolną wole i jako ludzie uzależniamy się od czego nam sie podoba. To nasz wybór wiec wybierajmy mądrze:) Np taka kofeina :DDD rzucam ja już ponad tydzień dzień w dzień chodzę śpiący ale jaka satysfakcja gdy odmawiam sobie coli kawy i wszelakich energy drinków. Z drugiej strony po co było zaczynać to pić? Człowiek był głupi jest głupi i będzie głupi każdy na swój sposób :D
I tak rzucenie kofeiny to nie żadna krzywda gorzej z (po)rzuceniem drugiego człowieka. Trzeba uważać od czego się uzależniamy, a nie zapobiegać uzależnieniu. Ono i tak prędzej czy później nastąpi gdy będziemy się w jego sferach babrać i rozsmakowywać.
Komentuj
Leave a reply